16 września 2017

Wakacje na boskiej wyspie Rodos


Plaża w Rodos przy Porcie Mandraki z widokiem na tureckie wybrzeże.

Wiesz, bardzo długo zastanawiałam się nad kierunkiem wakacji. Na świecie jest tyle pięknych miejsc, że ciężko było podjąć konkretną decyzję. Odwiedzałam biura podróży, potem szukałam czegoś na własną rękę. Ofert było tyle, że nie mogłam się już w tym wszystkim odnaleźć. Czas uciekał, ja nie miałam żadnych planów. Wstępnie postawiłam na Grecję, ale co dalej? Znowu skorzystałam z pomocy biura podróży i stanęło na Rodos. Dlaczego?


Mając dziecko, nie chciałam bawić się w dalekie podróże. Jowita ostatnio średnio lubi jeździć samochodem. Jest strasznie znudzona i po chwili chce już biegać. Wizja dalekiego lotu mnie zwyczajnie przerażała. Na Rodos lot trwa około 3 godziny, więc nie ma wielkiej tragedii. Mała i tak w sumie przespała lot w jedną i drugą stronę.
Kolejny powód jest taki, że kocham miejsca z klimatem. Szukałam więc takiego miejsca, gdzie będę mogła zobaczyć coś więcej niż piach i wodę. Lubię znać historię miejsca, w którym się znajduję. Wiesz, to naprawdę jest ciekawe i chyba bym umarła, gdybym miała siedzieć całe dnie na plaży lub przy basenie w tak pięknym miejscu!
Piękna pogoda też była dla mnie bardzo ważna. Strasznie tęsknię za gorącym latem, a w Polsce jest go niestety coraz mniej. Bezchmurne niebo i słońce, to coś czego potrzebowałam. Fakt, że było piekielnie gorąco, ale lepsze towarzystwo słońca do zwiedzania, niż deszczu!

Wyspa Rodos, która geograficznie zaliczana jest do Azji Mniejszej, jednak należąca do Grecji, wyspa Heliosa - boga Słońca, który nazwał ją na cześć ukochanej nimfy, wyspa, na której można znaleźć miks kulturowy grecko-turecki, wydawała się najbardziej interesującym miejscem. I zdecydowanie tak było. Rodos była strzałem w 10!

Nasz hotel znajdował się na obrzeżach miejscowości Faliraki, czyli jednej z największych miejscowości turystycznych na Rodos. Do plaży było około 10 minut drogi, do miasteczka podobnie. Dlaczego nie w centrum lub nie przy plaży? W nocy chciałam mieć spokój. Faliraki to dość imprezowa miejscowość. Na obrzeżach jest spokojnie i cicho, więc jest to idealne miejsce na pobyt z dzieckiem.







Faliraki znajduje się w północno-wschodniej części wyspy i leży nad Morzem Śródziemnym. Plaża jest przepiękna, przede wszystkim czysta. Nie znajdziesz tam rozbitych obozów z parawanów (właściwie na całej wyspie nie ma czegoś takiego, na szczęście). Plaża jest żwirowa, więc warto zabrać ze sobą buty do pływania, jednak bez nich też można przeżyć.



 





Miasteczko samo w sobie jest bardzo zwyczajne, nie było tam nic, co by mnie urzekło. Pełno restauracji, barów, sklepików z pamiątkami i wypożyczalni aut. Typowo turystyczna mieścina. Znajduje się tam też ogromny Park Wodny, jednak ja się tam nie wybrałam. Szkoda było mi czasu, a poza tym z Jowitą nie wszędzie mogłabym wejść.









Aby nacieszyć oko, warto wybrać się przede wszystkim do stolicy wyspy, czyli... Rodos. Stare mury obronne, port, stare miasto... Nie wiem, jak mam to opisać w skrócie. Tam po prostu trzeba być i zobaczyć.

Miasto Rodos zaczęłam poznawać od Akropolu. W rzymiankach na nogach, z dzieckiem, torbą na ramieniu... Ukrop jak cholera... I pchaj teraz wózek pod górę... Ile to przekleństw wydobyłam z siebie pod nosem. Na lotnisku w Gdańsku było jakieś 16 stopni i padał deszcz. Ciężko było przestawić się na taki upał, jaki tam panował. Dobrze, że zaplanowałam wakacje na wrzesień, bo boję się pomyśleć, co by było w lipcu lub sierpniu... Ale wracając do Akropolu! Powiem Ci, że ten cały Akropol przełamał wszystkie słabości, gdy się na nim znalazłam. Wiesz, taki mój Mount Everest. Widoki przepiękne - ruiny świątyni Apolla, niżej starożytny grecki teatr, kawałek dalej stadion. Naprawdę było warto.












Z Akropolu uderzyłam w stronę Starego Miasta. Nie jest ono takie typowo greckie. Widać bardzo dużo naleciałości tureckich (co się dziwić, w końcu Rodos leży 20 km od Turcji, a kiedyś nawet był turecki). Nie chciałam stamtąd wracać, zdecydowanie uwielbiam klimat wąskich, kamiennych uliczek. Jest tam sporo sklepików i restauracji. Handlarze i kelnerzy zaczepiają, zapraszają, mówią nawet trochę po polsku. Nie było to nachalne, ale całkiem miłe. W Rodos skusiłam się na Pita Gyros za 2,50 euro i był to najlepszy, jaki kiedykolwiek miałam okazję zjeść!


















Kolejnym punktem był przepiękny Port Mandraki. Tam zaliczyłam mały wypadek... Były piękne kamienne schodki do morza, na przeciwko latarnia morska. Chciałam zrobić artystyczne zdjęcie, więc zdjęłam buty i bezmyślnie weszłam na te schody. Szkoda, że nie pomyślałam, że będzie ślisko... Skończyło się na tym, że wleciałam do wody przy całej masie turystów. Poobijana, z popękanym ekranem w telefonie, w brudnej i mokrej sukience udałam się na mini rejs przy porcie.

















Warto też zahaczyć o miasto Lindos. Tam bardziej widać grecki klimat w uliczkach. Dużo białych ścian, murów, budynków. Można wypożyczyć osiołka, który zawiezie na Akropol. Na Akropol w Lindos się nie pokusiłam. Przeraziła mnie wizja tych "schodów do nieba". Jak sobie wyobraziłam wyprawę z Jowitą i wózkiem, to mi się odechciało. Teraz bardzo żałuję, ponieważ Akropol w Lindos jest o wiele lepiej zachowany, niż w Rodos.
W Lindos znajdziesz mnóstwo stoisk handlowych, obok których nie da się przejść obojętnie. Sprzedawcy ochoczo zachęcają do zapoznania się z ich asortymentem. Wieszaki uginają się od przepięknych greckich ubrań, na stołach przyciągają wzrok pamiątki, świecidełka, śmieszne akcesoria i jak przystało na tego typu miejsce - prawie luksusowe produkty "od modowych gigantów" prosto z Turcji za jedynie kilka euro. Ku mojemu zdziwieniu cieszyły się ogromnym zainteresowaniem wśród turystów. Ja zdecydowałam się na pamiątkowe sukienki dla siebie i Jowity w typowo greckim stylu. Pokusiłam się też o zakup bransoletki z symbolem "Oka Proroka", która chroni przed nieszczęściem oraz drewnianego, kolorowego breloka w kształcie męskiego przyrodzenia, który kiedyś w tamtych rejonach był symbolem szczęścia i powodzenia.










Co mnie jeszcze urzekło, to plaża Prasonisi... Znajduje się na południowo-wschodnim krańcu wyspy. Będąc na Rodos, tam po prostu trzeba się znaleźć! Dwa morza obok siebie - Śródziemne, które jest bardziej spokojne (płaskie jak naleśnik!), drugie Egejskie z falami, pomiędzy plaża... Morza dzieli od siebie zaledwie kilkadziesiąt metrów, więc w bardzo krótkim czasie można kąpać się w dwóch różnych morzach. Tak więc, gdy morza są rozdzielone plażą, Prasonisi jest półwyspem. Gdy morza zakryją całą plażę i połączą się, Prasonisi jest wyspą. Ciekawe, prawda?!
Prasonisi to najlepsze miejsce do uprawiania windsurfingu i kiteboardingu. Panują tam najlepsze warunki do uprawiania tych sportów, ponieważ wiatr wieje tam mocno i przede wszystkim równo!







Czego nie widziałam, a podobno warto:
  • Rejs do tureckiego miasta Marmaris - nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak ja żałuję, że nie zorientowałam się prędzej, że taka wycieczka istnieje! Do Grecji nie potrzeba paszportów, więc nie zawracałam sobie tym głowy. Do Turcji jednak paszport jest niezbędny i z tego powodu nie mogłam się tam wybrać. Co prawda wycieczka opiera się na chodzeniu po ogromnym bazarze, jednak z tego, co słyszałam jest trochę czasu wolnego dla siebie.
  • Akropol w Lindos - no biję się po głowie, że dopadł mnie syndrom leniwca! Jeśli kiedyś tam będziesz, to nie popełniaj mojego błędu.
  • Tsambika Beach - podobno jedna z najpiękniejszych plaż na wyspie. Nie ma przy niej hoteli, jest spokojna, z delikatnym zejściem do morza, bezpieczna dla dzieci. Dojazd tylko samochodem. Ja już niestety nie zdążyłam, bo musiałam zwrócić auto do wypożyczalni.
  • Zatoka Anthony Quinn - kameralna zatoka, w której podobno nie pojawiają się porywiste wiatry. Bardzo piękna plaża (zatrzymałam się na trasie zerknąć na nią z góry). Znajduje się w miejscowości Faliraki.

Odpuściłam sobie Dolinę Motyli (Petaloudes), ponieważ nie usłyszałam na jej temat ciekawych opinii od osób, które tam były. Wiele osób mówiło, że te motyle raz są, raz ich nie ma. Albo trafisz, albo nie. Podobno najlepszym okresem na podziwianie motyli jest lipiec i sierpień.
Nie wybrałam się też do doliny 7 źródeł, zwaną przez miejscowych Epta Piges. Z tego co usłyszałam od turystów, to nic specjalnego. Małe źródełka, trochę zieleni i w sumie to tyle.

Zdecydowanie zabrakło mi czasu. Strasznie mi przykro, że nie zwiedziłam całej wyspy, tak jak sobie to założyłam prędzej. 

Jeśli kiedyś będziesz na Rodos, to uważaj na ruch uliczny. Tam to jest dopiero życie na krawędzi! Ludzie na skuterach jeżdżą w japonkach, bez kasków, z papierosem w ustach i telefonem w ręce. Albo 10 osób siedzi na "pace" auta. Czasami zastanawiałam się, po co tam w ogóle jest sygnalizacja świetlna. Czerwone światło, a i tak każdy jedzie. Droga dwukierunkowa czasami wygląda jak jednokierunkowa... Jak oni się tam mieszczą?! Byłam w ogromnym szoku, ale to wszystko ma jakiś swój urok. Wyjeżdżasz z miasta i nagle widzisz totalne pustkowia, trochę biedy. Zupełny kontrast od tych przepełnionych straganami miast. Ludzie są cudowni, wszyscy uśmiechnięci, życzliwi, bardzo pomocni. Takich ludzi zdecydowanie brakuje w Polsce.

Rodos skradło moje serce do takiego stopnia, że po powrocie do domu siedziałam i płakałam. Nazwa wyspy pochodzi od słowa 'róża'... Nie bez powodu więc jest określana jako miss greckich wysp. Zawsze bardzo miło będę wspominać pobyt na Wyspie Słońca, pomimo tego, że wróciłam poobijana i z zepsutym telefonem.



4 komentarze:

  1. Byłaś sama czy z osobą towarzyszącą? Mam w planach wylot do Włoch niestety sama.z.dzieckiem bo mąż w pracy musi zostać i strasznie sie obawiam czy nie wiem czy nie warto troche poczekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie byłam sama :) Teraz tyle się dzieje, że chyba nie odważyłabym się sama jechać. Ale są kobiety, które podróżują same z dziećmi i to bardzo daleko! Za co bardzo je podziwiam i zazdroszczę. :)

      Usuń
  2. przydatne, ciekawe informacje, fajnie napisane, prostym jezykiem, prosto do odbiorcy za co daje ogromny plus ++

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi miło! Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło, gdy zostawisz po sobie ślad :)