7 grudnia 2017

Stoooo laaaat, stoooo laaaat...!

 

 

Tadaaaam! Jowita dzisiaj kończy 2 lata! Ten czas zdecydowanie za szybko leci... To trochę jak pstryknięcie palcami. Dokładnie pamiętam cały mój poród, gryzienie poduszki i różne takie fantastyczne sprawy, no jak to przy porodzie. Pamiętam jaka byłam słaba psychicznie, gdy nie potrafiłam jej karmić. Pamiętam wszystko. Wszystko, co związane z NIĄ przez te dwa lata.


Ten post o porodzie nie będzie - może innym razem opiszę przebieg poczęcia mojego małego dziecia. Wiem, że na to czekasz, przecież każdy marzy o przeczytaniu rzezi, jaka się dzieje na sali porodowej. (hehehe...)

O karmieniu też nie, choć marzę o tym, by wypluć wszystkie swoje żale, wyrzygać się na wszystkie ataki, które były we mnie wymierzone, jako że matka okropna dałam dziecku butelkę z trucizną... (oooo taaaak...)

 

Dzisiaj chcę napisać coś o tych dwóch latach.


Te dwa lata, to były moje najpiękniejsze i najcięższe dwa lata w życiu. Powiem szczerze, że ciężko było odnaleźć się w roli matki, pojawiały się kryzysy, mówienie "mam kurwa dość" i różne takie...

Ale wiesz co? Taki mały uśmiech potrafi wynagrodzić wszystko. Dosłownie wszystko. Nawet, gdy mam najgorszy dzień na świecie, to jej uśmiech zawsze poprawi mi nastrój. Chyba każde dziecko jest dla matki lekiem na całe zło.

Gdy Jowita się urodziła, potrafiłam siedzieć przy niej cały czas i się wpatrywać w nią, jak w najpiękniejszy obraz. Miłość do dziecka jest najwspanialszą miłością na świecie. I największą. Wiem, że może trochę zajeżdżam teraz typową "Matko Polko", ale no jest tak przecież!

Jowita jest moim największym nauczycielem. Sporo musiałam się nauczyć przez te dwa lata i wciąż się uczę. Najlepsza umiejętność, jaką przyswoiłam, to cierpliwość. To nigdy nie była moja mocna strona.

A jednak proszę bardzo! Choć czasami młoda podnosi mi ciśnienie do wszelkich granic możliwości, to w głowie nadal jest "Daria, baby... stay calm, please."

Są dni, kiedy pragnę świętego spokoju, chciałabym spędzić dzień na kanapie bez słuchania jęczenia i marudzenia. Ale gdy jej nie ma obok, to czuję totalną pustkę i nudę. I weź tu teraz spróbuj dogodzić! Tak źle, a tak niedobrze... Ale to są właśnie uroki macierzyństwa.

Dawka emocji, jaką dostarczyło mi dziecko przez krótkie dwa lata jest wręcz nie do opisania. Nie potrafię tego ubrać w słowa.

Bardzo bym chciała, aby czas płynął wolniej. Wszystko tak bardzo szybko przemija. Jeszcze niedawno tylko spała i jadła, a teraz biega, opowiada, sama je... Nawet siku zostało opanowane na nocnik i klopa.

Nigdy nie byłam z nikogo tak bardzo dumna, jak właśnie z niej. Wszystko, co zrobi, cieszy mnie tak samo, jak ją. Niby ma tylko 2 lata, a jednak jest już taka duża i tyle rzeczy sama potrafi...

Najpiękniejsze, co w życiu może się zdarzyć, to bycie matką, choć jeszcze jakieś trzy lata temu wcale bym tak nie pomyślała.



Jowitko, wszystkiego najlepszego!















Korona: Bee.Love
Sukienka: Zara
Kapcie: Slippers Family



BEE.LOVE:




SLIPPERS FAMILY:


 


__________________________________________
POLUB MNIE NA:

FACEBOOK

__________________________________________

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Będzie mi bardzo miło, gdy zostawisz po sobie ślad :)